Archiwum kwiecień 2017, strona 1


kwi 19 2017 luty 1988
Komentarze: 0

w lutym 1988 roku zaczely sie zmiany w moim zyciu.dostalam pierwsza prace,poznalam fajnego chlopaka.co z tego ze rok mlodszy,.to bylo niewarzne.zakochalam sie.nie od razu.powoli,stopniowo.byla to milosc dojrzala ale tak slepa.moj chlopak byl moim pierwszym mezczyzna w kazdej sytuacji,powoli podejmowalismy decyzje o slubie,.bylam szcesliwa.zakochana.po roku pobralismy sie,bylo cudownie .szczescie.radosc gdy okazalo sie ze jestem w ciazy.po 9 miesiacach urodzila sie nasza corka.ja mialam 21 lat,maz 20,.wspolne spacery,zakupy  i powolne zmiany.powolne.zaczelo sie zmieniac.niby nadal bylo oki ale juz inaczej.pojawila sie nowa milosc mojego meza.wodka.ktora z was ma ten problem w zyciu to wie ze nie prowadzi do niczego.w zasadzie okazalo sie ze wychodza na wierzch rzeczy ktorych staralam sie nie dostrzegac wczesniej.dlatego pisalam ze moja milosc byla slepa.slepa?nie .ja bylam zafascynowana.nie dopuszczalam do mozgu pewnych rzeczy.jak moj maz sie upil na dyskotece i spal pod plotem.jak przyjechal do mnie z torba piw.wtedy to bylo smieszne,ekstra.fascynowalo mnie.pewnie niejedna z was tak miala albo ma.dlaczego pisze to wszystko.bo obiecalam sobie kiedys ze wyrzuce to z siebie i jesli bede mogla podziele sie radami jak dac rade,jak nie zglupiec.stworzono mi 20 lat piekla za zycia,a ja nadal kochalam meza,wierzylam.ale pokolei.

zanim urodzilam corke maz byl w wojsku,wtedy moglam go wydostac jako jedynego zywiciela rodziny.zrobilam to.kolezanka powiedziala ,,,oj kobieto ty jeszcze nie raz powiesz-zebys ty chlopie w wojsku byl,,,sprawdzilo sie.maz wyszedl po urodzeniu naszego dziecka,tego jak przywital moich rodzicow ktorzy bardzo duzo pomogli nigdy nie zapomne.po prostu zatrzasnol im drzwi przed nosem gdy chcieli wejsc do naszego pokoju.niewyobrazalne co?zamknol i tyle.wtedy zaczela mi sie palic lampka ostrzegawcza.ale jescze na zielono.powiem wam ze im wiecej pisze tym wiecej wraca mi nienawisci,cos zaczyna bulgotac w srodku.mam chec trzasnac reka w stol i powiedziec dlaczego kobieto nie ogarnelas sie wtedy jak moglas,jak mialas rodzicow ktorzy by pomogli.dlaczego krylas.dlaczego,dlaczego,dlaczego.teraz moje dzieci maja mi za zle ze im zgotowalam to co mialy potem.pierwszy raz maz sie opil gdy poszlismy mieszkac osobno,nie wrocil na noc.czekalam cala noc przy drzwiach.a on jakby nigdy nic rano powiedzial ze mial imieniny i po prostu z kolegami za duzo wypili i gdzie tam spali na lonie natury,tyle,wybaczylam.przyszedl do pracy z kwiatami,wybaczylam,kochalam.kochalam do szlenstwa.nie wiem czy kochalam tak naprawde,zaczelam byc uzalezniona od niego,nie mialam swojego zdania.zle ,mialam tylko balam sie je wyrazic.balam sprzeciwic.balam.balam.balam/bylam mala kobietka zakochana 1 raz i ostatni.rozczarowana ale nadal kochajaca,coraz czescie czekalam na powrot meza.ale wtedy to bylo takie normalne.wiecie.w mojej rodzinoie nie bylo tego problemu.tata opil sie raz jak bylo wesele mojego kochanego wujka.obiecal mi wtedy wrotki.kochany tato.tesknie za nim.wracajac do tematu.nie wiem czy kogas zainteresuje moje pisanie,nie trudno ale musze to wywalic z glowy,z serca.musze,jestem nowa osoba.przetrwalam to pieklo,wyszlam,jestem w niemczech.ktos kto znal moja sytuajce powiedzial brawo ty.tak brawo ja 2222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222

kwi 19 2017 luty 1988
Komentarze: 0

w lutym 1988 roku zaczely sie zmiany w moim zyciu.dostalam pierwsza prace,poznalam fajnego chlopaka.co z tego ze rok mlodszy,.to bylo niewarzne.zakochalam sie.nie od razu.powoli,stopniowo.byla to milosc dojrzala ale tak slepa.moj chlopak byl moim pierwszym mezczyzna w kazdej sytuacji,powoli podejmowalismy decyzje o slubie,.bylam szcesliwa.zakochana.po roku pobralismy sie,bylo cudownie .szczescie.radosc gdy okazalo sie ze jestem w ciazy.po 9 miesiacach urodzila sie nasza corka.ja mialam 21 lat,maz 20,.wspolne spacery,zakupy  i powolne zmiany.powolne.zaczelo sie zmieniac.niby nadal bylo oki ale juz inaczej.pojawila sie nowa milosc mojego meza.wodka.ktora z was ma ten problem w zyciu to wie ze nie prowadzi do niczego.w zasadzie okazalo sie ze wychodza na wierzch rzeczy ktorych staralam sie nie dostrzegac wczesniej.dlatego pisalam ze moja milosc byla slepa.slepa?nie .ja bylam zafascynowana.nie dopuszczalam do mozgu pewnych rzeczy.jak moj maz sie upil na dyskotece i spal pod plotem.jak przyjechal do mnie z torba piw.wtedy to bylo smieszne,ekstra.fascynowalo mnie.pewnie niejedna z was tak miala albo ma.dlaczego pisze to wszystko.bo obiecalam sobie kiedys ze wyrzuce to z siebie i jesli bede mogla podziele sie radami jak dac rade,jak nie zglupiec.stworzono mi 20 lat piekla za zycia,a ja nadal kochalam meza,wierzylam.ale pokolei.

zanim urodzilam corke maz byl w wojsku,wtedy moglam go wydostac jako jedynego zywiciela rodziny.zrobilam to.kolezanka powiedziala ,,,oj kobieto ty jeszcze nie raz powiesz-zebys ty chlopie w wojsku byl,,,sprawdzilo sie.maz wyszedl po urodzeniu naszego dziecka,tego jak przywital moich rodzicow ktorzy bardzo duzo pomogli nigdy nie zapomne.po prostu zatrzasnol im drzwi przed nosem gdy chcieli wejsc do naszego pokoju.niewyobrazalne co?zamknol i tyle.wtedy zaczela mi sie palic lampka ostrzegawcza.ale jescze na zielono.powiem wam ze im wiecej pisze tym wiecej wraca mi nienawisci,cos zaczyna bulgotac w srodku.mam chec trzasnac reka w stol i powiedziec dlaczego kobieto nie ogarnelas sie wtedy jak moglas,jak mialas rodzicow ktorzy by pomogli.dlaczego krylas.dlaczego,dlaczego,dlaczego.teraz moje dzieci maja mi za zle ze im zgotowalam to co mialy potem.pierwszy raz maz sie opil gdy poszlismy mieszkac osobno,nie wrocil na noc.czekalam cala noc przy drzwiach.a on jakby nigdy nic rano powiedzial ze mial imieniny i po prostu z kolegami za duzo wypili i gdzie tam spali na lonie natury,tyle,wybaczylam.przyszedl do pracy z kwiatami,wybaczylam,kochalam.kochalam do szlenstwa.nie wiem czy kochalam tak naprawde,zaczelam byc uzalezniona od niego,nie mialam swojego zdania.zle ,mialam tylko balam sie je wyrazic.balam sprzeciwic.balam.balam.balam/bylam mala kobietka zakochana 1 raz i ostatni.rozczarowana ale nadal kochajaca,coraz czescie czekalam na powrot meza.ale wtedy to bylo takie normalne.wiecie.w mojej rodzinoie nie bylo tego problemu.tata opil sie raz jak bylo wesele mojego kochanego wujka.obiecal mi wtedy wrotki.kochany tato.tesknie za nim.wracajac do tematu.nie wiem czy kogas zainteresuje moje pisanie,nie trudno ale musze to wywalic z glowy,z serca.musze,jestem nowa osoba.przetrwalam to pieklo,wyszlam,jestem w niemczech.ktos kto znal moja sytuajce powiedzial brawo ty.tak brawo ja 2222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222

kwi 19 2017 luty 1988
Komentarze: 0

w lutym 1988 roku zaczely sie zmiany w moim zyciu.dostalam pierwsza prace,poznalam fajnego chlopaka.co z tego ze rok mlodszy,.to bylo niewarzne.zakochalam sie.nie od razu.powoli,stopniowo.byla to milosc dojrzala ale tak slepa.moj chlopak byl moim pierwszym mezczyzna w kazdej sytuacji,powoli podejmowalismy decyzje o slubie,.bylam szcesliwa.zakochana.po roku pobralismy sie,bylo cudownie .szczescie.radosc gdy okazalo sie ze jestem w ciazy.po 9 miesiacach urodzila sie nasza corka.ja mialam 21 lat,maz 20,.wspolne spacery,zakupy  i powolne zmiany.powolne.zaczelo sie zmieniac.niby nadal bylo oki ale juz inaczej.pojawila sie nowa milosc mojego meza.wodka.ktora z was ma ten problem w zyciu to wie ze nie prowadzi do niczego.w zasadzie okazalo sie ze wychodza na wierzch rzeczy ktorych staralam sie nie dostrzegac wczesniej.dlatego pisalam ze moja milosc byla slepa.slepa?nie .ja bylam zafascynowana.nie dopuszczalam do mozgu pewnych rzeczy.jak moj maz sie upil na dyskotece i spal pod plotem.jak przyjechal do mnie z torba piw.wtedy to bylo smieszne,ekstra.fascynowalo mnie.pewnie niejedna z was tak miala albo ma.dlaczego pisze to wszystko.bo obiecalam sobie kiedys ze wyrzuce to z siebie i jesli bede mogla podziele sie radami jak dac rade,jak nie zglupiec.stworzono mi 20 lat piekla za zycia,a ja nadal kochalam meza,wierzylam.ale pokolei.

zanim urodzilam corke maz byl w wojsku,wtedy moglam go wydostac jako jedynego zywiciela rodziny.zrobilam to.kolezanka powiedziala ,,,oj kobieto ty jeszcze nie raz powiesz-zebys ty chlopie w wojsku byl,,,sprawdzilo sie.maz wyszedl po urodzeniu naszego dziecka,tego jak przywital moich rodzicow ktorzy bardzo duzo pomogli nigdy nie zapomne.po prostu zatrzasnol im drzwi przed nosem gdy chcieli wejsc do naszego pokoju.niewyobrazalne co?zamknol i tyle.wtedy zaczela mi sie palic lampka ostrzegawcza.ale jescze na zielono.powiem wam ze im wiecej pisze tym wiecej wraca mi nienawisci,cos zaczyna bulgotac w srodku.mam chec trzasnac reka w stol i powiedziec dlaczego kobieto nie ogarnelas sie wtedy jak moglas,jak mialas rodzicow ktorzy by pomogli.dlaczego krylas.dlaczego,dlaczego,dlaczego.teraz moje dzieci maja mi za zle ze im zgotowalam to co mialy potem.pierwszy raz maz sie opil gdy poszlismy mieszkac osobno,nie wrocil na noc.czekalam cala noc przy drzwiach.a on jakby nigdy nic rano powiedzial ze mial imieniny i po prostu z kolegami za duzo wypili i gdzie tam spali na lonie natury,tyle,wybaczylam.przyszedl do pracy z kwiatami,wybaczylam,kochalam.kochalam do szlenstwa.nie wiem czy kochalam tak naprawde,zaczelam byc uzalezniona od niego,nie mialam swojego zdania.zle ,mialam tylko balam sie je wyrazic.balam sprzeciwic.balam.balam.balam/bylam mala kobietka zakochana 1 raz i ostatni.rozczarowana ale nadal kochajaca,coraz czescie czekalam na powrot meza.ale wtedy to bylo takie normalne.wiecie.w mojej rodzinoie nie bylo tego problemu.tata opil sie raz jak bylo wesele mojego kochanego wujka.obiecal mi wtedy wrotki.kochany tato.tesknie za nim.wracajac do tematu.nie wiem czy kogas zainteresuje moje pisanie,nie trudno ale musze to wywalic z glowy,z serca.musze,jestem nowa osoba.przetrwalam to pieklo,wyszlam,jestem w niemczech.ktos kto znal moja sytuajce powiedzial brawo ty.tak brawo ja 2222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222222